dobry przepis = niebo w gębie

Get Adobe Flash player

Wino znano już w zamierzchłych czasach – wspomina o tym, jak również o skutkach nadużycia tego trunku już Biblia. Grecy posiadali nawet specjalnego boga od wina i winnic – Dionizosa, a rzymianie Bachusa. Już w starożytności wina najwyższej klasy uzyskiwały bardzo wysokie ceny. Od czasów rzymskich znana jest maksyma „in vino veritas”, czyli w winie prawda – dość niejednoznacznie brzmiąca. W chrześcijańskiej liturgii wino wykorzystane jest od dwóch tysięcy lat. Powstała specjalna nauka o winach – enologia. W krajach południowej europy, gdzie klimat sprzyjał wegetacji winorośli, wino produkuje się z winogron, jednak na północy z dużym trudem można wyhodować tylko mniej wymagające odmiany winogron deserowych. Zasięg tych upraw, z których można otrzymać naprawdę dobre wino sięga obszarowi Niemiec, Austrii i Węgier.

W Polsce, niestety jedynie lokalnie w okolicach Zielonej Góry doją się uprawiać odmiany winogron przydatne przy produkcji wina, chociaż już królowa Bona próbowała je uprawiać w okolicach Sandomierza i Czerska, ale niestety nieskutecznie. Zatem sprowadzano wino od naszych „bratanków” Węgrów, dlatego polski szlachcic do obiadu popijał przeważnie węgrzyna. Jednak nie wszystkich stać było na dość drogie importowane alkohole. Stąd w użyciu popularne były sycone miody i warzone piwo, a od czasów saskich, gdy zaczęto masowo uprawiać ziemniaki weszła na nasze stoły gorzałka, czyli bimber ziemniaczany. Jedna miłośnicy wina, dla których import z zagranicy nie był dostępny, doszli do wniosku, że choć nie można w Polsce uprawiać winogron, to napój o podobnym smaku i mocy można wytwarzać z innych, dostępnych w kraju owoców. Szczególnie zasłynęły wina z wiśni, porzeczek, owoców róży i czarnego bzu. Do soku tych owoców trzeba dodać trochę drożdży i cukier.

Oczywiście wprowadzenie takich dodatków powoduje konieczność wytworzenia szlachetnych odmian drożdży i posiadanie odpowiedniego sprzętu. O tym, nad czym człowiek pracował najbardziej intensywnie niech świadczy fakt, że znacznie wcześniej wyprodukowaliśmy drożdże winne niż penicylinę. W produkcji tych dobrych win domowych przewodzili nasi pradziadkowie, w późniejszych czasach nasz rodzimy przemysł sprofanował wina owocowe produkując rozmaite „alpagi” i „jabcoki” i inne „czary PGR-u”, które z winem owocowym łączyła tylko nazwa.

Dzisiaj jednak domowe wina wracają stopniowo do łask. Bogate w witaminy wino z głogu, porzeczki, czarnej jagody i dzikiej róży. Można spożytkować do ich otrzymania wszelkie nadwyżki owocowe z własnej działki, a także dziko rosnące owoce jeżyn, dzikiej róży, tarniny czy łochyni, a nawet egzotyczny ryż lub swojskie żyto. Oprócz zawartych w winie witamin trzeba podkreślić pozytywne działanie zawartych w czerwonych winach polifenolów, silnych przeciwutleniaczy, chroniących nasz organizm przed zawałem, a nawet rakiem.

Oto kilka uwag dotyczących produkcji domowego wina:

Domowy wyrób wina jest bardziej skomplikowany niż nalewki i przyznać trzeba, że niestety rezultaty często są nieadekwatne do nakładów pracy. Trzeba przyznać, że często litr domowego wina o przeciętnej jakości kosztuje więcej niż litr markowego wina Chablis czy Bordeaux. Dlatego, kiedy decydujemy się na wykonanie domowego wina, powinno być ono naprawdę dobre. Nie decydujmy się na wykonanie takiego trunku, który nie będzie nikomu smakował. Aby zrobić dobre wino, trzeba bardzo dokładnie przestrzegać reguł ich wykonania, przy tym nawet w najlepszych winnicach zdarzają się lepsze i gorsze roczniki, co oznacza, że mimo najlepszych chęci i przy pełnym profesjonalizmie nie zawsze udaje się zrobić to, co sobie zaplanujemy.

  1. Owoce przeznaczone na wino nie muszą być specjalnie piękne, ale muszą być zdrowe i dojrzałe. Im bardziej słodkie i dojrzałe będą owoce tym większe szanse na otrzymanie dobrego wina, ale czasem z takich owoców również „wyjdzie” mdły, niskoprocentowy napój niegodny nazwy „wino”.
  2. Błędem często popełnianym przez winiarzy jest używanie nieodpowiednich drożdży, i to często w nadmiarze. Błędem jest używanie drożdży piekarniczych, które służą do pieczenia chleba, a nie do produkcji wina. Uchybieniem jest również skracanie okresu dojrzewania wina, ściąganie niedojrzałego wina daje napój często nie do przełknięcia.
  3. Na początek, zanim nabierzemy wprawy w robieniu wina domowego wystarczy nam niewielki 15 – 20 litrowy baniaczek, w którym prowadzimy fermentację. Jeśli zamiast smacznego wina otrzymamy cierpki ocet owocowy – to nie powinniśmy się przejmować – to dobry dodatek do sałatek i marynat. Znacznie łatwiej jest rozprowadzić wśród znajomych 15 – 20 litrów octu, niż 50.
  4. Wino powinno mieć zawartość alkoholu 9 – 16%, cukru 1 – 15%.

W ocenie wina zasadnicze znaczenie mają smak i aromat, czyli bukiet wina.

 
 na podstawie: Nalewki, likiery i wina domowe - Małgorzata Caprari